akwarela archiwalna
Tydzień cudów - tak miał brzmieć tytuł wpisu, który chciałam opublikować we wrześniu 2023 roku. Bo 16 września, trzy lata temu, sobotnim bardzo wczesnym rankiem (tak, mój synek też docenił tę porę dnia) przyszedł na świat mój cud. A jego pojawienie się pociągnęło za sobą inne cuda. Byłam tak przepełniona zachwytem, że pragnęłam cały ten pierwszy, intensywny i wyjątkowy, tydzień opisać ze szczegółami, podzielić się tym przeżyciem. Ale, jak łatwo się domyślić, byłam też zmęczona, a wkrótce potem również chora, więc ten wpis nigdy nie doszedł do skutku.
Wracam do niego trzy lata później, w dzień urodzin mojego Synka, i trudno mi uwierzyć, że ten mój cud ma już trzy lata. Biega, śmieje się, mówi, że mnie kocha, a wczoraj przed snem nachylił się nade mną, dał buziaka w usta, i powiedział "dobranoc, mamusiu". Dzisiaj wspominam dzień cudu. Antoś uczynił mnie mamą i zarazem spełnił moje wielkie marzenie. Jego obecność z nami nauczyła mnie tyle, ile nie nauczyło mnie życie przez całe 27 wcześniejszych lat. Zburzyła dotychczasowy świat i zbudowała go na nowo. Pokazała niewyobrażalną miłość, która trwa i podnosi na nogi, kiedy jesteś przekonany, że nie dasz rady wstać.
Synku, kończysz dziś trzy latka. Jesteś pełnym życia, niesamowicie energicznym chłopcem, radosnym i pogodnie nastawionym do świata. Emocje przeżywasz mocno. Jesteś troskliwy i opiekuńczy. Uwielbiasz kosmos, dinozaury, podwodny świat i swojego baby sharka. Uwielbiasz też jeździć z nami na rowerze, chlapać się w wodzie, tańczyć i śpiewać, bawić się w dzidzię i wygłupiać z Tatą. Potrafisz wyrecytować ze mną "Na straganie" i prosisz, żebym śpiewała Ci do snu "ulubione piosenki". Codziennie pokazujesz nam, jak bardzo nas kochasz. Twoje serduszko nie jest w stanie pomieścić całej tej miłości, dlatego ściskasz nas tak mocno, że aż się przy tym trzęsiesz. A Tatuś tarmosi Cię równie mocno, z czego mocno się chichrasz. Ja z kolei 100 razy dziennie powtarzam Ci, jak bardzo Cię kocham.
Jesteś naszym Promyczkiem. Rośnij i dalej wprowadzaj światło wszędzie tam, gdzie jesteś.
Mama
Kasia L.


