wczesnym rankiem - codzienność młodej mamy, polonistki i bibliotekarki
  • STRONA GŁÓWNA
  • CODZIENNOŚĆ
    • Radości
    • Refleksje
    • Organizacja
    • Chwila dla siebie
    • Z pamiętnika
  • KREATYWNIE
    • Opowiadania
    • Dom
    • Sztuka
  • POLONISTYKA
    • Pisanie
    • Książki
    • Studia polonistyczne
      i edytorstwo
  • OKOŁOPSYCHOLOGICZNE
  • POLECAM
  • O MNIE I BLOGU / KONTAKT
nowy wpis w każdy wtorek o 19:00


 

dwa kieliszki szampana na kolorowym tle, akwarela

Na początek pierwszego wpisu w 2026 roku krótka informacja: od dawna nie namalowałam żadnej akwareli (co mam nadzieję w tym roku zmienić), a nie chciałabym, żeby to wstrzymywało mnie przed pisaniem, więc będzie się zdarzać - jak i w przypadku tego wpisu - że użyję ilustracji, które już wcześniej zamieszczałam. Mówią, że zrobione jest lepsze od doskonałego. Idąc trochę wbrew sobie za tą myślą, działam mimo to.

ozdobna linia roślinna, akwarela

Jak przystało na naczelną planistkę, i w tym roku chciałabym podzielić się z Wami moimi planami na kolejny rok ;) Ale zanim to - cofnę się do mojego wpisu z początku obecnego roku (o tego: 2024 -> 2025) i spróbuję podsumować krótko, jak w praktyce wyglądała realizacja zamierzonych na ten rok planów, a także co on mi przyniósł.

Co się wydarzyło?

☑ w styczniu skończyłam 30 lat!

☑ szybko poczułam przeskok w cyfrze z przodu - w marcu przez problemy z plecami wylądowałam na SOR-ze; pierwszy raz jechałam karetką 

☑ wtedy też, po roku i siedmiu miesiącach, zakończyłam karmienie piersią - to bardzo ważny dla mnie moment, zakończenie pewnego etapu, dłuższego niż zakładałam, i wielka duma z siebie i synka - chylę czoło przed nami 

☑ w kwietniu mój synek postawił pierwsze samodzielne, bardzo wyczekane przez nas, kroczki!

☑ maj rozpoczęliśmy kilkudniowym pobytem w Elblągu; mój synek na dobre przekonał się do chodzenia

☑ w maju też wróciłam do pracy po niemal dwuletniej przerwie - i zaskoczyło mnie to, jak wiele czasu i energii zajmie mi dostosowanie się do nowego trybu życia; halo, nikt mi nie powiedział, że będąc rodzicem małego dziecka, gdy jest się z nim w domu, ma się wyrzuty sumienia, że nie dba się o pracę i finanse rodzinne, a gdy jest się w pracy, ma się wyrzuty sumienia, że nie poświęca się wystarczająco dużo czasu swojemu dziecku

☑ w lipcu odwiedziliśmy moją siostrę, szwagra i siostrzeńca - w 2025 roku byliśmy u nich to tylko raz, mam nadzieję, że w 2026 uda się nam częściej!

☑ we wrześniu obchodziliśmy z mężem szóstą rocznicę ślubu - tym razem chyba nawet bez jakiejś celebracji, ale po prostu razem w codzienności; każda nasza kolejna rocznica tylko upewnia mnie w tym, jak cudną podjęliśmy decyzję

☑ i nasz synek skończył DWA LATKA! Z jednej strony to był trudny, przez co dłużący się czas (okres niemowlęcy, jakkolwiek niesamowicie uroczy, zdecydowanie nie należy do moich ulubionych), a z drugiej - minął najszybciej na świecie - mrugnęłam, i moje dziecko już jest dużym chłopcem - jak???

☑ w październiku po raz pierwszy skorzystałam z konsultacji u dietetyka i zaczęłam więcej myśleć o swoim jedzeniu, układać sobie w głowie plan 

☑ przeżyłam swój najlepszy mentalnie listopad od wielu lat

☑ w końcu realnie zaczęłam czuć, że zdrowieję, a to dało mi jeszcze więcej nadziei

☑ w grudniu spędziłam cudowny tydzień z rodziną, sycąc się wspólnymi chwilami i ładując baterie

 

Co planowałam i jak to wyszło?

✦ zadbanie o dobre jedzenie - nie mogę powiedzieć, że to się udało; pod koniec roku poczułam się na siłach podjąć jakąkolwiek próbę, ale na razie więcej o tym myślę niż realnie wykonuję

✦ regularność w zgrywaniu zdjęć oraz tworzenie albumów - ech, to od zawsze jest moja pięta achillesowa - i w tym roku nią niestety pozostała

✦ powrót do pisania i malowania - do malowania nie wróciłam, ale do pisania się udało!

✦ pilates/zdrowy kręgosłup - nie zapisałam się na żadne zajęcia, ale ćwiczenie w domu szło mi lepiej niż wcześniej

✦ przeczytać przynajmniej 12 książek - stan na dzisiaj to 10 przeczytanych książek, co uważam na niezły wynik, jak na intensywność tego roku; no i jako bonus mam na koncie jakieś tysiąc pięćset przeczytanych książeczek dziecięcych ;)

✦ kontynuować odgracanie - ponownie odgraciłam moje ubrania, obecnie mam ich zadowalającą liczbę; ponownie zrewidowałam też książki i dokumenty; wiele jest jeszcze do zrobienia

 ozdobna linia roślinna, akwarela

PLANY I CELE NA 2026 ROK

Co nas czeka?

✦ rozglądanie się za większym mieszkaniem

✦ szukanie super przedszkola dla synka

 

Moje cele: 

✦ zadbać o odpowiedni poziom ferrytyny i żelaza - żeby zredukować zmęczenie

✦ wyrobić sobie nawyk regularnego ruchu, zwłaszcza ćwiczeń wzmacniających - choćby kilka minut dziennie!  

✦ przygotowywać samodzielnie więcej posiłków, nawet prostych

✦ opublikować przynajmniej 12 wpisów na blogu

✦ spróbować rozkręcić nieco Instagram i zobaczyć, jak się w nim odnajduje (mocno siedzi we mnie chęć robienia minivlogów, postów z krótkimi tekstami, gadanych stories itp.) 

✦ dbać o moje zdrowie psychiczne przynajmniej tak dobrze, jak do tej pory - być może w tym roku uda się na dobre pożegnać depresję?

✦ kontynuować odgracanie

✦ no i te albumy... - tak bardzo chcę je zrobić!

ozdobna linia roślinna, akwarela

Moje postanowienia z początku tego roku zostały wykonane bardzo połowicznie, ale hej, coś ruszyło do przodu - to najważniejsze! To był dobry, intensywny rok. A przede wszystkim taki, w którym pojawiło się dużo nadziei.

Planów jest jak zawsze sporo, ale ja to po prostu lubię. Nie mam też jakiejś wielkiej presji, żeby wszystko wykonać. Lubię zarysować sobie obszary, które chciałabym pielęgnować, to pomaga mi mieć bardziej ukierunkowane działanie, skupiać się nie na wszystkim na raz, a na wyszczególnionych kilku kwestiach. Na pewno ważna będzie systematyczność, której mi brakuje - nawet małe kroki do przodu, robione regularnie, to już będzie bardzo dużo.  

Z podekscytowaniem czekam na ten rok i na to, co przyniesie. W końcu nie mam wielkich życiowych zmian, a jedynie codzienność do "ogarnięcia". Ciekawe, czy właśnie tak ten rok podsumuję.

Ściskam
Kasia L. 

 

bukiet fioletowych goździków, akwarela

Marzy mi się obojętność. W takim dobrym znaczeniu, jako umiejętność dostosowania się do różnych, często sprzecznych sytuacji. Marzy mi się obojętność na uwagę innych - nieuzależniająca radość, gdy ją dostanę i niewymuszone pogodzenie się, gdy jej brakuje. Chciałabym, żeby ta obojętność wypływała z pogodzonej ze sobą samą mnie, z tak naturalnie ugruntowanej świadomości swojej wartości, że nie potrzeba by budować zależności od innych w sposób uzależniający. Takiego dobrego zachwytu nad sobą, że mogłabym z innymi być po prostu, a nie oczekująco. Obym kiedyś mogła powiedzieć, jak klasyk: "Nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem".

Tak napisałam na swoim prywatnym Instagramie w maju cztery lata temu. I uważam to za mój najpiękniejszy i najbardziej szczery tekst w moim ówczesnym epizodzie pisania tam. Dziś dalej podpisuję się pod tymi słowami, choć wydaje mi się, że jestem coraz bliżej tej pozytywnej obojętności. 

Uczę się kochać siebie. Uczę się nie zależeć od innych emocjonalnie. Uczę się tego, że moja wartość nie jest czymś podlegającym ocenie czy rosnącym lub malejącym. Jest stała. Jestem wartością, bo jestem - po prostu. Uczę się pozostawać w kontakcie ze sobą i nie szukać potwierdzenia w oczach innych, ale w swoim wnętrzu. Oczywiście, potrzebuję ludzi, potrzebuję moich bliskich i chcę tworzyć z nimi głębokie relacje, ale chcę też budować głęboką relację ze sobą. Wszyscy od siebie w pewnym stopniu zależymy - to piękne i potrzebne. Ale wiecie, o co chodzi w tym "wyzwoleniu". Tak właściwie to myślę sobie, że nie wyzwalam się od oceny innych, tylko właśnie od mojego postrzegania, które mnie niewoli. Od mojego podejścia, że znaczę coś wtedy, kiedy znaczę w oczach innych.

Jest coś interesownego w szukaniu swojej wartości w drugim człowieku. Bo czy wtedy czegoś od niego nie oczekuję? Czy nasza relacja nie opiera się na grze w wyrażanie i odbieranie akceptacji? Chcę być z innymi po prostu z miłości, a nie z potrzeby uzupełniania mojego wewnętrznego braku. Ten brak jest mój i ja jestem za niego odpowiedzialna. Uważam, że jest w każdym z nas takie niezapełnione miejsce, które woła o coś wyżej, więcej. I to jest dla mnie przestrzeń, której nie zapełni człowiek, choćby nie wiem jak był ukochany. Bo to nie jego rola.

Moje zachowanie w stosunku do innych jest coraz mniej wyuczone, a coraz bardziej naturalne - podoba mi się to i jest to dla mnie fair. Bardzo chciałabym dojść do tego rodzaju obojętności, która spowoduje, że będzie we mnie przeświadczenie "ja jestem OK i Ty jesteś OK". Że ucieszę się, że ktoś mnie pochwali, pewnie trochę zasmucę, gdy mnie zgani, ale nie zaważy to na moim poczuciu wartości. Że gdy ktoś mnie nie zauważy, zapomni mojego imienia, będzie wolał rozmawiać z kimś innym - to będzie OK. Gdy powie, jak bardzo mnie lubi, będzie szukał kontaktu ze mną, pochwali za coś - to też będzie po prostu OK.

Tak sobie myślę, że to element przyjmowania i kochania życia, siebie i drugiego człowieka takim, jakim jest. 

Ściskam
Kasia L.

planner z kwiatami, akwarela

Planowanie, organizacja i zarządzanie czasem jest niewątpliwie jednym z moich zainteresowań. Nie zawsze wychodzi mi to na dobre - mam tendencję do stawiania sobie wygórowanych standardów, jestem też optymistką czasową (zawsze wydaje mi się, że znajdę czas), a do tego perfekcjonistką, która ma wyrzuty sumienia, gdy góra zaplanowanych zadań podpowiedzianych przez dwie pierwsze cechy nie zostanie w pełni zrealizowana.

Niemniej, robienie list i zastanawianie się nad porządkiem swojego dnia ma mnóstwo plusów i może nieść za sobą wiele korzyści, jeśli jest robione z głową i przede wszystkim dopasowane do sytuacji życiowej, aktualnych możliwości i potrzeb. Nie ma więc co porównywać kalendarzy z mistrzami organizacji z Internetu czy przyjmować każdej rady dotyczącej planowania. Każdy musi znaleźć swój własny system.

Ja swój nadal odkrywam, mimo wielu lat poszukiwań i wielu różnych prób. Obecnie coraz częściej dochodzę do wniosku, że "mniej znaczy więcej" i "zrobione jest lepsze od doskonałego". Oraz że nie wszystko musi być zaplanowane, i nie wszystko co do minuty.

Chciałabym się z Wami podzielić pomysłem (wynikającym z połączenia różnych zasłyszanych metod) na podstawową organizację dnia. Wykonanie tych paru kroków pozwoli na stworzenie bazy dla swojej codzienności, która z kolei poprawi organizację, a jednocześnie pozostawi przestrzeń na spontaniczność i elastyczność - bo nie wszystko dzieje się tak, jak to zaplanujemy lub jak tego byśmy chcieli. 

Zanim jednak przejdziemy do rzeczy, nie mogę się oprzeć, żeby nie podkreślić, że nie trzeba mieć nad wszystkim kontroli, a wręcz przeciwnie - czasem (dla własnego zdrowia psychicznego) warto ją puścić. I że poprzeczka nie musi być wysoko. Ma być tam, gdzie dasz radę. Życie to nie wyścig, zostawmy sobie czas na jego  p r z e ż y w a n i e, tak po prostu. Na końcu wpisu znajdziesz więc bonus w postaci paru sposobów na przeżywanie.


Podstawowe uporządkowanie dnia

 

KROK 1: Ułóż ramowy plan dnia

Przygotuj tabelkę z dniami tygodnia i godzinami. Następnie wpisz w nią wszystkie cykliczne obowiązki (np. praca 8:00-16:00 poniedziałek-piątek, basen środy 17:00, lekcje gry na gitarze soboty 15:00 itp.). Możesz też użyć kolorów i zamalować kwadraty czasowe, by zwizualizować, ile czasu zajmują Ci dane czynności i ile czasu każdego dnia zostaje do rozdysponowania. 

Następnie proponuję dwie drogi: albo zostawić sobie ten egzemplarz jako "wzór" tygodnia, a w kalendarzu/planerze/zeszycie, w którym dni są datowane, mając na uwadze ten ramowy plan, uzupełnij zaplanowane spotkania, wizyty lekarskie itp. - wszystko to, co jest jednorazowe, ale przypada na konkretną godzinę. Drugą opcją jest powielenie ramowego planu na ksero lub rozpisanie go od razu na kalendarzu datowanym, żeby całość mieć w jednym miejscu. 

Warto też poszukać kalendarza (lub zrobić samemu), który będzie odpowiadał Twoim potrzebom. U mnie najlepiej sprawdza się taki, gdzie na rozkładówce z jednej strony są wszystkie dni tygodnia ułożone w poziomie (tam zapisuję sprawy wyznaczone na dany dzień), a druga strona jest wolna (tutaj robię listy zadań do zrobienia w tym tygodniu, notatki, przypomnienia itp.).

KROK 2: Znajdź filary

Praca pracą, obowiązki obowiązkami, ale co najmniej równie ważne jest życie prywatne i czas wolny. To też warto włączyć do planów! Oczywiście na luzie, nie musimy zapisywać, że danego dnia od 18:00 do 20:00 mamy czas dla rodziny. Chodzi o to, by lista zadań pilnych (która nigdy się nie zmniejsza) nie przesłoniła nam tego, co po prostu mamy ochotę robić.

Wypisz na kartce wszystkie "filary" swojego życia - tematy, którym chcesz poświęcać czas oraz to, co warto robić dla zdrowia i dobrego samopoczucia. Przede wszystkim należy uwzględnić wielką trójkę: jedzenie, aktywność fizyczną i sen. Zadbaj o to, żeby mieć wystarczająco dużo czasu na sen, przygotowanie odpowiednich posiłków i poruszanie się każdego dnia. Innymi filarami mogą być na przykład: pasja (blogowanie, filmowanie, taniec, fotografia, szydełkowanie...), terapia i czas na budowanie zdrowia psychicznego, duchowość i przestrzeń na jej rozwijanie, książki, filmy.

Gdy już wypiszesz wszystkie filary (sprawy, których nie chciałbyś/chciałabyś pomijać w codzienności), możesz przyporządkować je do danych dni lub mieć listę zawsze w zasięgu ręki i odhaczać, gdy poświęciłaś/eś danej czynności czas. W ten sposób będziesz też wiedzieć, jak często zajmujesz się sprawami niezwiązanymi z pracą czy obowiązkami domowymi. 

KROK 3: Wykonaj jedną rzecz dziennie z listy odkładanych

Natrafiłam ostatnio w Internecie na coś takiego jak "scary hour", czyli "straszna godzina". Nazwa nie jest zbyt ciekawa, ale sama idea mnie zainspirowała. Polega na nastawieniu minutnika na godzinę i robieniu w tym czasie rzeczy, które z różnych powodów odkładało się na później - wywieszenie prania, wykonanie telefonów, odpisanie osobom, które się zaniedbało, uporządkowanie dokumentów itd.

Umówmy się, większość z nas nie ma godziny dziennie (a  nawet godziny w tygodniu) do wygospodarowania na takie rzeczy, a nawet jeśli, to kto lubi się tak długo męczyć. Dlatego, adaptując to do swoich możliwości, pomyślałam, że dobrym pomysłem jest spisywanie tych spraw męczących gdzieś w jednym miejscu i codziennie wykonywanie jednej. Tym samym nauczymy się nie odkładać za długo niewygodnych zadań, zostaną one wykonane, a jednocześnie nie będą nam ciążyć wszystkie razem jednocześnie. Telefon do lekarza to 5 minut, odpisanie na maile może 10. Wiecie, małymi kroczkami i bez presji do przodu.

KROK 4: Resztę czasu pozostaw wolną

Mam nadzieję, że po wykonaniu powyższych kroków zostało Ci jeszcze trochę pustego miejsca :) Im więcej, tym lepiej! Ta sfera niezaplanowana, tak zwany czas wolny, nie jest tak naprawdę czasem wolnym - czyli takim, który można zapchać kolejnymi obowiązkami czy samymi spotkaniami. Niezaplanowany czas daje przestrzeń na:

  • elastyczność przy jednoczesnym uporządkowaniu (na ten czas można np. przełożyć spotkania, które nie odbyły się w danym terminie, wykonać coś, czego nie udało się zrobić itp.);

  • zwyczajny oddech od planów i obowiązków, od rytmu dnia;

  • relacje rodzinne, przyjacielskie;

  • czas dla siebie;

  • cokolwiek innego - ogranicza Cię tylko wyobraźnia.

KROK 5 - BONUS (Wykonaj w razie lęku / dużego zmęczenia / potrzeby dnia bez planu)

Gdy czujesz lęk, że rzeczywistość wymyka Ci się z rąk albo gdy dzień za dniem mija, nawet nie wiesz kiedy; że wszystko dzieje się jakoś szybko i automatycznie; lub po prostu budzisz się i nie masz sił zupełnie na nic - to wystarczający sygnał, by zwolnić. Jak to zrobić? 

  • Trening uważności

  • Trening oddechowy

  • Spacer

  • Rozmowa

  • Pisanie (strumień świadomości)

  • Położenie się i nierobienie niczego

  • Zrezygnowanie z planu, który wydawało Ci się, że MUSISZ zrealizować

Pamiętaj, że to plan ma służyć Tobie, a nie Ty jemu. Ma pomóc oddzielić jasno sferę zawodową od prywatnej, czas odpoczynku na kanapie z Netflixem od czasu na hobby, pielęgnowanie relacji z bliskimi od pielęgnowania relacji z samym sobą itp. Uporządkowanie ma na celu TYLKO wyznaczenie jakiejś drogi, aby się nie pogubić i jednocześnie móc wykorzystywać swoje talenty, rzetelnie wykonywać pracę i dbać o odpoczynek. Jednym słowem - ma wspomóc Cię w byciu sobą. Każdy plan można zmienić, dopasować na nowo - nawet co tydzień czy codziennie. Powyżej przedstawiłam jedynie propozycję, dopasowaną do moich potrzeb i taką, którą w danym momencie uważam za sensowną. Mam nadzieję, że się przyda!

WAŻNE: Jeżeli tak jak ja masz problem z nadorganizacją, tzn. spisujesz mnóstwo list, a w myślach i tak dalej kotłują Ci się tysiące zadań - nie daj im wejść sobie na głowę. Spisz podstawy, resztę olej. Tak po prostu. Niech to nie zdominuje Ciebie. 

Jeżeli masz jakieś sprawdzone sposoby na organizację, daj proszę znać w komentarzu, jestem bardzo ciekawa!

Ściskam
Kasia L.

drzewo z pierwszymi pąkami, akwarela

Mimo porannego przymrozka słońce zaczyna ogrzewać Twoją spragnioną witaminy D twarz, a drobne, kruche kwiatki śmiało przebijają się przez zmarzniętą jeszcze glebę... Widzisz szron na suchej trawie, a słyszysz ćwierkające ptaszki. Zimno dalej jest zimne, ale nie wydaje się już takie mroźne. W powietrzu czuć coś innego niż dotychczas. Wyciągasz z szafy lżejszą kurtkę, nie mogąc doczekać się zrzucenia ciężkich zimowych warstw... Te przełomy, paradoksy, kontrasty i obietnice to znak, że idzie wiosna!

Wiem, wiem, w marcu jak w garncu, a kwiecień plecień, potem jeszcze majowi trzej ogrodnicy i zimna Zośka. Ale mamy prawo czuć już nadzieję odradzającego się życia! We mnie odradza się optymizm już od pierwszych cieplejszych promieni słonecznych. A co jest najlepsze w przedwiośniu? Że dzień wyraźnie się wydłuża! Czy Ty też tak nie lubisz ciągnących się w nieskończoność zimowych wieczorów, które zaczynają się o 15? Na mnie to działa iście przygnębiająco. Oczywiście, zima ma w sobie wiele piękna, bardzo ją lubię, ale wiosna... Wiosna jest czymś wyjątkowym, jakąś taką obietnicą.

Kiedyś wymyśliłam sobie, że ślub będę mieć w maju. Tak się nie stało (miałam go we wrześniu, równie pięknym miesiącu na przełomie pór roku), ale maj pozostaje jednym z moich najulubieńszych miesięcy. Wiosna mnie bardzo inspiruje: do czytania, do pisania, do malowania. Na pewno tutaj zobaczysz niejeden wiosenny obrazek, mam zamiar garściami czerpać z tych inspiracji i stworzyć mnóstwo klimatycznych, optymistycznych akwarel.

Czy ten wpis jest w ogóle o czymś konkretnym? Chyba nie... Ale rodząca się we mnie i w świecie wiosna dała mi impuls do podzielenia się tą radością. Myślę sobie, że czasem to wystarczy za temat. Że nie wszystko musi być wzniosłe i bardzo konkretne. W końcu ten blog jest głównie o prostych radościach codzienności. A wiosna jest niewątpliwie jedną z nich!

Jaką porę roku lubisz najbardziej?

Ściskam wiosennie
Kasia L.

pnącza żółto-pomarańczowych kwiatów, akwarela


Czyli co miłego mogę dziś zrobić dla siebie?


Ostatnimi czasy wpada mi do głowy całkiem sporo niekonwencjonalnych pomysłów na zadbanie o siebie. Nabieram przekonania, że liczą się drobnostki, liczy się codzienność. Stąd pomysł na opisanie pięciu niestandardowych pomysłów, którymi (mniejszym lub większym nakładem pieniężnym i czasowym) można samemu sobie okazać miłość, łagodność i troskę.

1. Masaż z Groupona

To najdroższa z propozycji, ale też najbardziej wyjątkowa. Zaoszczędzić pieniądze, zaplanować parę godzin tylko dla siebie, zarezerwować termin, pozwolić komuś pomóc Ci w zrelaksowaniu się - cała ta otoczka sprawia, że poczujesz, że robisz dla siebie coś wyjątkowego. 

Ostatnio z okazji 2. rocznicy ślubu zafundowaliśmy sobie z mężem taki właśnie prezent. To nie był tylko masaż - całość stała się dla nas swego rodzaju wydarzeniem, bo przy okazji zjedliśmy coś na mieście, wspólnie zaplanowaliśmy ten czas i na pewno będziemy go wspominać.

Polecam Groupon, bo można tam znaleźć pakiety w całkiem przystępnych cenach (na pewno korzystniejszych niż te kupowane bezpośrednio od hotelu/spa).

2. Poranny/wieczorny spacer i kawa z automatu

Na to wpadłam zupełnie spontanicznie. Od jakiegoś czasu staram się codziennie chodzić na spacery (o czym pisałam a propos noworocznych postanowień w tym poście: Stary rok, stara ja - nowy rok, nowa ja) i wyrabiać mniej więcej 8-10 tys. kroków dziennie. A że w weekendy nieco ciężej mi te kroki "nabić", to pewnej niedzieli rano postanowiłam wybrać się nad morze. 

Już samo to dało mi poczucie zadbania o siebie i zdrowej rutyny. A potem zobaczyłam automat do kawy. I zapragnęłam usiąść na plaży z gorącą kawą, obserwując innych spacerowiczów i spokojne tamtego dnia morze. Wróciłam naładowana i z myślą, że zrobiłam dla siebie coś miłego. Że zmotywowałam się do czegoś innego niż książka czy serial (choć i to oczywiście jest super). A to przecież taki drobiazg!

3. Dzień wolny bez powodu

To również jedna z moich "świeższych" praktyk. Kiedyś uważałam, że 20/26 dni urlopu to tak mało i oszczędzałam go, ile się da. Później i tak często nie udawało mi się go wybierać w większych partiach, bo to w wielu firmach bywa dość problematyczne - potrzebne jest dłuższe zastępstwo itp. Zresztą zawsze ciężko mi było walczyć o swoje potrzeby.

Teraz przyjęłam inny system, który sprawdza się świetnie. Wiadomo, nadal biorę dłuższe wolne na wakacje, ale oprócz tego pozwalam sobie na wybranie pojedynczych dni w zupełnie przypadkowych terminach. Nie wtedy, kiedy muszę coś załatwić i nie po to, żeby iść do lekarza, ale tak po prostu, żeby zostać w domu, odwiedzić kogoś, zrobić sobie dzień lenia czy też coś, na co nigdy nie mam czasu. Nazywam to prezentem "od siebie dla siebie".

Taki dzień jest wspaniałym oddechem w miesiącu czy paru miesiącach ciężkiej pracy. A jako że większość rodziny i znajomych w tym czasie pracuje, to pozwala mi złapać chwilę dla samej siebie. Polecam każdemu! W końcu po to jest urlop wypoczynkowy - żeby wypocząć. Zdaję sobie sprawę, że dotyczy to pracy etatowej, ale wydaje mi się, że w każdym położeniu da się wyrwać taki dzień "od siebie dla siebie".

4. Domowe SPA

Może to być kąpiel z pianą, peeling i maseczka na twarz, nowy manicure, nawilżenie stóp, olejowanie włosów, albo wszystko to na raz. Najlepiej, by było to coś, czego nie robisz na co dzień. A jak do tego dojdzie ulubiony napój, świeca zapachowa, przygaszone światła i miła muzyka lub fajny serial, to już w ogóle pełnia relaksu.

Ten pomysł jest o tyle praktyczny, że można go zrealizować: 1) w domu; 2) mając dowolną ilość czasu; 3) niskobudżetowo (można użyć nawet produktów, które mamy w kuchni). 

5. Randka ze sobą, czyli coś ciepłego i spisanie myśli

Dla mnie pomysł najtrudniejszy w realizacji, ale zawsze przynoszący dużo wytchnienia, wyluzowania napięcia i nagromadzonych emocji. Wymaga zaparzenia dobrej herbaty czy kawy, wzięcia kocyka i czegoś do pisania. A następnie zostania samemu ze sobą i swoimi myślami. Co przyniósł dzień? Czego się teraz boję? Co w tym momencie czuję? Co sprawia mi radość? Można zadać sobie naprawdę wiele pytań albo po prostu przelewać na papier bieżące myśli. 

Trudno mi zmotywować się do bycia ze sobą w ten sposób, bo często boję się skonfrontować z moimi obawami czy lękami. Ale też zwyczajnie nie chce mi się rozkminiać. A to czasem błąd. Gdy czuję, że zgromadziłam w sobie dużo trudnych emocji, to spisując, co czuję, dlaczego to czuję i czy mogę sobie na to pozwolić (staram się wykształcić w sobie zezwolenie na emocje), wiele z tych emocji ulatuje, uspokaja się, a ja sama mam się lepiej. I nie tłamszę w sobie niewygodnych rzeczy. 

To poświęcenie sobie prawdziwej uwagi, wysłuchanie siebie, jest dla mnie ważne. Zachęcam do spróbowania, może i Wam ta metoda przypadnie do gustu.

ozdobna linia roślinna, akwarela

A dlaczego selfcare "w duchu zdrowego rozsądku"? Bo bardzo lubię tematykę dbania o siebie, robienia dla siebie czegoś miłego, ale z drugiej strony mam wrażenie, że w social mediach selfcare jest swego rodzaju nurtem, który zmierza w kierunku "umiesz liczyć? Licz na siebie" i "twoje potrzeby są ważniejsze". Ja uczę się znajdować balans między dbaniem o siebie i dbaniem o drugiego człowieka. Dlatego nie chciałabym się w ten nurt wpisywać, bo zwyczajnie tak nie uważam (o czym zresztą pisałam już w kontekście wolności: Wolność a stawianie granic). 

W każdym razie do robienia czegoś miłego dla siebie zawsze będę zachęcać i sama praktykować :) Chcę być dla siebie wyrozumiała i dobra, zwyczajnie. Sposoby, które opisałam, mi w tym pomagają. Ale szukam też kolejnych!

Dlatego zachęcam do podzielenia się swoimi patentami na selfcare w komentarzu, z wielką chęcią wypróbuję.

Ściskam
Kasia L.

bochenek chleba na serwetkach, akwarela

Czy da się znaleźć małe cuda w codzienności, która bywa rutyną, aż nazbyt dobrze znajomą? Oczywiście, że tak! Zwłaszcza w czasach, w których z różnych społeczno-politycznych powodów codzienność wydaje nam się niesprawiedliwa, szara (a nawet czarna), szczególnie ważnym jest dla mnie dostrzeżenie tego, jak wiele mam. Każdy dzień jest darem, każdy posiłek - wyjątkową okazją. Dziś trochę o celebrowaniu zwyczajności.

Jest coś klimatycznego w pieczeniu chleba. Jak mawia mój tata, który pewnego dnia po prostu postanowił, że nauczy się robić chleb na zakwasie: ludziom wydaje się, że jest jakaś magiczna receptura, którą zna jedynie piekarz. A tymczasem wypiek chleba może być dla każdego!

Co prawda tajemnic zakwasu jeszcze nie opracowałam (to bardziej skomplikowana technologia), choć tacie i szwagrowi taki chleb wychodzi rewelacyjnie, ale śmiało mogę pochwalić się, że potrafię przygotować chleb, z którego powstaną pyszne kanapki do pracy, dodatek do zupy czy grzanki. I zajmuje to 5 minut! A to dzięki przepisowi, który poleciła mi koleżanka, za co jej serdecznie dziękuję. Ale o samym przepisie później.

Wypiek chleba kojarzy mi się miło z troską o ciepło domowe i podstawowe potrzeby rodziny. Przywodzi na myśl naturalność, prostotę, zdrowie... Gdybym miała opisać codzienność jednym słowem, być może byłoby nim właśnie słowo "chleb". Sprezentowanie komuś własnego chleba wydaje mi się wyrazem bliskości i chęci podzielenia się ciepłem domowym, zaproszenia do tej przestrzeni.

Pieczenie chleba ma też wymiar stricte praktyczny - przy dobrej organizacji zajmuje naprawdę niewiele czasu (najdłużej trwa czekanie, ale w tym czasie można przecież robić coś innego), a jest często tańsze, pewniejsze (wiemy, co dokładnie znajduje się w tym, co jemy na co dzień), zdrowsze (można użyć tylko pełnoziarnistych mąk, dodać przeróżnych ziaren itp.) i pomocne, gdy w sklepach zostały już tylko resztki lub piekarnie są zamknięte. 

Mam w sobie dużo z tradycjonalistki, dążącej do prostoty i budowania relacji wokół domu. Pragnienie powrotu do natury, do slow life'u... Pieczenie chleba jest dla mnie jednym z elementów, który wprowadza choć odrobinę tego do mojej codzienności. A gdy już będę miała wystarczająco przestrzeni w sobie, to uśmiechnę się do taty i szwagra, żeby przekazali mi umiejętność wyrobu chleba na zakwasie - to dopiero będzie radość codzienności pełnej spokoju. 

Cóż mogę dodać, zachęcam serdecznie do domowego wypieku chleba! Przepis, którym podzieliła się ze mną koleżanka, pochodzi z bloga Domowa Krawcowa i można znaleźć go tutaj: Przepis na chleb Domowej Krawcowej. Dodanie i połączenie wszystkich składników trwa u mnie ok. 5 minut, następnie należy przykryć chleb ściereczką i poczekać godzinę na wyrośnięcie, a na koniec piec przez 45 minut. I gotowe! Żal nie podzielić się tym patentem "perfekcyjnej pani/pana domu", stąd ten wpis :)

Jaki jest Twój sposób na kawałek natury w domu? 

Ściskam
Kasia L.






Starsze posty Strona główna

O MNIE


Kasia Lewandowska

Polonistka pracująca jako bibliotekarz
i redaktor, spełniająca się też w roli pisarki.
Szczęśliwa żona ucząca się kochać życie
i wypełniać sensem każdy dzień.

Więcej o mnie: Szerzej o mnie i blogu

A na co dzień udzielam się tu: instagram.com/wczesnymrankiem

Zapraszam!


(fot. Justyna Szyszka / bezflesza)

LUBIANE WPISY

  • Bardzo osobiście o początkach macierzyństwa
  • Jestem mamą
  • Nadchodzi jesień i uczę się ją kochać - 10 zalet
  • To już rok, odkąd prowadzę wczesnymrankiem!
  • Książki z dzieciństwa

INSTAGRAM

instagram @wczesnymrankiem

ARCHIWUM

  • ▼  2026 (1)
    • ▼  stycznia (1)
      • Podsumowanie 2025 i plany na 2026
  • ►  2025 (5)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (1)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  marca (1)
  • ►  2023 (3)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2022 (34)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (3)
    • ►  października (2)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (2)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (4)
    • ►  maja (4)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (6)
    • ►  lutego (3)
  • ►  2021 (13)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (3)
    • ►  października (2)
    • ►  września (3)
    • ►  sierpnia (2)

NAPISZ DO MNIE

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Miło mi!
Dzięki, że jesteś i czytasz :)

Copyright © wczesnym rankiem - codzienność młodej mamy, polonistki i bibliotekarki. Designed & Developed by OddThemes